SNAPCHAT – dla szybkich i niemoralnych

Staram się być na bieżąco z mobilnymi aplikacjami. Mam swoje ulubione, bez których nie wyobrażam sobie korzystania ze smartfona. Czasem jednak instaluję “appkę” tylko dlatego, że jest o niej głośno w sieci. I tak było w przypadku Snapchat.

 

Fenomen tkwi w prostocie

snapchat

Niektóre aplikacje umierają śmiercią naturalną. Powstają i choć są świetne, brakuje im promocji. Są jednak takie, które swoje 5 minut wykorzystują świetnie, stając się najpopularniejszymi w sieci. W dobie smartfonów i tabletów publikacja zdjęć stała się częścią naszego życia, o czym może świadczyć Instagram, który zdobył serca fanów na całym świecie. Znajomi, przeróżne filtry, komentarze i lajki sprawiają, że 24 godziny na dobę możemy śledzić co u naszych znajomych i nie tylko. Dzielimy się zdjęciami jedzenia, rodziny, pupili, tego co mamy na sobie i nie tylko. Ale co zrobić, gdy zdjęcie lub tekst, które chcemy pokazać jednej, konkretnej osobie, jest bardzo prywatne? Możemy skorzystać z Facebook’a lub “tradycyjnego” MMS’a, ale nadal istnieje ryzyko, że ktoś to może zobaczyć. A co byłoby gdyby wiadomość sama się skasowała?

 

Masz tylko kilka sekund!

snapchat

Zdjęcie/filmik pojawia się na ekranie, po czym po 10 sekundach znika. Informacja została przekazana, nie ma dowodów, wszyscy są szczęśliwi. Tak po krótce można opisać działanie aplikacji Snapchat, a idea stojąca za nią jest dość prosta. Stanowią ją trzy filary: „obraz jest wart więcej niż tysiąc słów”, „uchwycić moment” i „nic nie trwa wiecznie”. Połączenie tych elementów sprawiło, że Snapchat stał się hitem wśród młodych ludzi na całym świecie chcących dzielić się wrażeniami. Jednak pojawia się coraz więcej osób, które zaczynają też tych wrażeń szukać.

 

Narzędzie internetowej zdrady

snapchat

Ile razy na portalach internetowych ludzie śmiali się z półnagich zdjęć dziewczyny, która naiwnie wierzyła, że erotyczny MMS zobaczy tylko jej chłopak? W sieci krąży milion takich obrazów, bo ludzie, pobudzani przez płeć przeciwną, bez chwili zastanowienia przesyłają między sobą erotyczne treści, nie zdając sobie sprawy, że niewinna zabawa może przekształci się w coś o wiele bardziej niebezpiecznego. Sexting, bo o tym zjawisku mowa, polega na przesyłaniu przez telefon komórkowy swoich półnagich lub nagich zdjęć. W USA, już co piąty nastolatek deklaruje, że w swoim życiu zdarzyło mu się przesyłanie swoich nagich zdjęć i innych treści erotycznych osobie płci przeciwnej. I to właśnie w Snapchacie internauci zobaczyli nowe perspektywy do wirtualnej zdrady. W teorii erotyczne zdjęcie po kilku sekundach przestaje istnieć, w praktyce natomiast ląduje na dysku telefonu, skąd może zostać wysłane wszędzie, bez jakichkolwiek ograniczeń.

 

Prywatnośc a bezpieczeństwo

snapchat

Pod koniec tamtego roku z do sieci trafiły dane 4,6 mln użytkowników Snapchat. Na stronie SnapchatDB pojawiły się loginy i numery fanów aplikacji, powodując burzę w mediach. Wkrótce pojawiło się oświadczenie twórców SnapchatDB, w którym ujawniają oni, że tym atakiem chcieli zwrócić uwagę opinii publicznej na bardzo słabe zabezpieczenia programu.

Jaka jest najlepsza recepta na to, by chronić się przed wyciekiem kompromitujących danych do sieci?  Używać tej aplikacji z głową. Wszystko zależy w dużej mierze od tego z kim się kontaktujemy. Sama w sobie aplikacja jest nieszkodliwa, choć brakuje w niej szyfrowania i bezpiecznego usuwania zdjęć.

Jeżeli więc macie ochotę wykorzystać tą aplikację jako ciekawy sposób na podryw albo wywołać rumieńce na twarzy swojego partnera/partnerki, to nic nie stoi na przeszkodzie. Wystarczy tylko zachować odrobinę zdrowego rozsądku, mieć pewność, że druga osoba jest godna naszego zaufania i ma odrobinę dystansu do życia. Używanie tej aplikacji może sprawić na prawdę dużo radości i zabawy, więc warto dać jej szanse i samemu wypróbować jej możliwości.

Co sądzicie o tej nowej “zabawie”? Ma szansę dorównać popularnością Instagramowi? Podzielcie się z nami swoim zdaniem na ten temat.